Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wpis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wpis. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 lutego 2012

koniec tego co dobre .

Jest niedziela, następnego dnia .Słońce wdziera się do naszego pokoju, jestem wyspana ,a dziewczyny wstają z łóżek . To będzie dobry dzień -myślę i siadam na łóżku .
Nagle słyszę wrzask Blue .
-o kurde !!-mówi i wyciąga nogę ze swoich kapci.
-co się stało ? -zeskakuje z łóżka ,zdziwiona i idę w jej stronę .
-Ivy , ja rozumiem ,że masz dość Sarah ,ale mam dość tego ,że mści się na nas!-
-O co Ci chodzi ?-
-o to -odpowiada i pokazuje mi swój pantofel.Jest w nim jakaś ...Trudno mi określić co to jest .
-Blue, co ty masz w bucie ?-
-Jeszcze pięć minut temu - jajko . Teraz to ciecz,która lepi się jak cholera .-
-Współczuję ,ale co ja mam z tym wspólnego ?-
-jaka dziwka tu mieszka ? Sarah . A kto się z nią teraz kłóci ? Ty ! Niezbyt się z tym kryłaś Ivy .-
-to nie jest kłótnia . Zawarłam z nią umowę .-powiedziałam ,ale przypomniała mi się nasza wczorajsza rozmowa.Przecież sama powiedziałam ,że warunki uległy zmianie .
-dość kiepska ta umowa,przynajmniej dla nas.-odpowiedziała i zaczęła podchodzić do łóżek innych dziewczyn-Chodź Ivy .Zobaczymy , czy ktoś jeszcze na tym ucierpiał.
Po chwili odkryłyśmy ,że Indii i Sophnie są pomazane szminką na twarzy , Harper i Olivia pastą do zębów .
Z początku myślałam ,że Ruby i Carmen zostały oszczędzone .
Kiedy do nich podeszłam już się obudziły .
-Ruby ,Carmen . Sytuacja się trochę wymknęła spod kontroli...-powiedziałam i popatrzyłam na nie zła na siebie . Ale ze mnie idiotka. Wczoraj przesadziłam i teraz za to płacą inni .
Pierwsza nie odezwała się .Podeszła do mnie i pokazała rękę .
-O mój Boże .-powiedziałam i gdy zobaczyłam napis na jej ręce .Napisany czarnym markerem oznajmiał wszystkim ,że ktoś dziękuje za trawkę .
-Carmen .-szepnęłam i podeszłam bliżej -Carmen , co one Ci zrobiły ?
-Nie wiem,skąd wiedzą.Ale to boli .-odpowiedziała i pokazała rękę. ,,Puszczalska``-mówił napis.
-Wiecie co !? Mam dość !-wrzasnęłam na cały pokój i pobiegłam do Sarah .
Nie pukałam .Wpadłam i zobaczyłam Sally , Sarah i Charlie. Siedziały na łóżku i oglądały jakieś magazyny z ubraniami.
-co ty kurde odstawiasz !?-wrzasnęłam w ich kierunku.
-umowa uległa zmianie .-odparła.
-umowa powstała na podstawie informacji ,które posiadam ja !I skoro ją zerwałaś mogę je wykorzystać bez żadnych oporów !-
-możesz próbować. Ale nie masz dowodów . Nikt nie uwierzy małej suce .Zawartość teczki już nie istnieje .-
-jak to nie istnieje ?-
Sarah rzuciła mi pomarańczową teczkę .Była pusta i śmierdziała dymem .
-moja przeszłość została spalona .a teraz zjeż zjeżdżaj stąd . -
Poczułam się okropnie .








poniedziałek, 30 stycznia 2012

to co było złe zawsze do nas powróci.

Kiedy weszłam do naszego pokoju od razu zauważyłam Ruby i Carmen siedzące koło jednej z szaf . Patrzyły się na mnie dziwnie . Ta sytuacja była trochę niezręczna .Miałam wrażenie ,że w chwili gdy ujawniłam ich sekrety połączyła ich dziwna więź.Takie wzajemne zrozumienie .
Wyjęłam pomarańczową teczkę spod materaca i skierowałam się w kierunku drzwi.
-gdzie idziesz Ivy ?-spytała się mnie Ruby podejrzliwie .
-i co to za teczka ?-dołączyła się Carmen .
W tym momencie do pokoju weszła zniecierpliwiona Sarah .
-nie wasz jebany interes .-powiedziała i wyciągnęła rękę w moją stronę . Chciała odzyskać teczkę ,która zawierała najbardziej bolesne wspomnienia z jej życia.
-stare śmieci. Nic wartego uwagi -mruknęłam i podałam teczkę-odprowadzę ją do pokoju.
Sarah wyszła z pokoju zostawiając otwarte drzwi.Podążyłam za nią piorunowana spojrzeniami moich przyjaciółek .
-jak komuś powiesz - jesteś skończona .-usłyszałam na wstępie.
-wiesz co ? Może i masz prawo być wściekła ,ale zachowaj to dla siebie . Chcesz być dziwką to sobie bądź ,ale z dala ode mnie-odpowiedziałam i poszłam do mojego pokoju.
-gdzie są Ruby i Carmen ?-spytałam się Blue.
-nie mówiły. Ale słyszałam coś o pokoju schadzek . -
-dzięki. -odpowiedziałam i wyszłam na korytarz .
Pewna część tego domu dziecka była nie remontowana wewnątrz .A mianowicie ta ,gdzie znajdował się ciemno -zielony fotel i regał . To tam zawsze lubiłam chodzić . Z początku dziewczyny nie podzielały mojego zachwytu tym miejscem ,jednak po jakimś czasie same chciały tu przychodzić Wybrałyśmy jeden pokój którego nazwałyśmy ,,pokojem schadzek`. To tam szło się gdy miało się dość całego świata , gdy chciało się zapomnieć o tym co złe .Tam była atmosfera .
Skręciłam w stary korytarz i szłam powoli . Weszłam już w starą część budynku.Kiedy przechodziłam koło jednych z starych drzwi myślałam ,ze się przesłyszałam . Jednak na wszelki wypadek postanowiłam to sprawdzić . Wydawało mi się ,że słyszę Ruby .I Charlie ..
Uchyliłam drzwi i zobaczyłam osoby ,które słyszałam . Siedziały na starej ławie i rozmawiały .
-nie mogłam więcej skombinować . -powiedziała Ruby i podała coś Charlie.
-za mało . -
-naprawdę . Nie mam więcej-
-znasz umowę . Ty dostarczasz towar , a my Cię nie wydamy .Kiepsko by to wyglądało w podaniu na studia prawda ? Wyrzucona za handlowanie trawką .-
-będziecie mi tak grozić dopóki z tąd nie wyjdę co ?-
-Dobrze ,że sobie to uświadomiłaś mała dziwko.To zdjęcie będzie Cię męczyć już zawsze-
Ruby wstała i podążyła w kierunku drzwi . Bałam się ,że mnie nakryje więc wbiegłam do byle jakiego pokoju i zamknęłam drzwi .
To był stary pokój ,który miał genialną szafę . Była to garderoba dla dwóch pokoi . Dało się nią przechodzić. W planach odnowy domu dziecka było wyremontowanie tego pomieszczenia .
Pooglądałam chwile stare obrazki na ścianach .Postanowiłam też oglądnąć szafę . Może tu schowali nowe ciuchy z darów od sklepów ?Zawsze można coś wsiąść po kryjomu i potem mieć ładniejsze rzeczy . Jednak gdy weszłam do garderoby usłyszałam głosy . Dziewczęcy i męski .
Wychyliłam głowę i ujrzała,Carmen i Richarda. Chyba się żegnali .
-Richard , tylko pamiętaj -musisz nam coś przynieść bo inaczej z nami koniec-
-Przyniosę i mogę tak długo , dopóki ty będziesz do dyspozycji . -
-o to się nie martw .A teraz idź -powiedziała a,kiedy wyszedł oparła się o drzwi i rozpłakała . Zdążyła już trochę schudnąć , robiła się coraz ładniejsza.Z rzęs zaczął spływać jej tandetny tusz ukradziony z bazaru.
-Carmen , proszę Cię nie płacz -powiedziałam i wyszłam z garderoby.
-Słyszałaś nas ? -spytała się i pozwoliła się objąć .
-tak . Potem o tym porozmawiamy-odpowiedziałam i pozwoliłam ,żeby poplamiła rozpływającymi się kosmykami moje ubranie.

środa, 25 stycznia 2012

niezręczna atmosfera

Rano nie rozmawiałam za dużo z Carmen . Pomimo ,że nadal ją lubiłam po głowie krążyło mi ,,puszczalska`` . Chociaż miałam nadzieje ,że do niczego poważniejszego nie doszło.
Wstałam z łóżka ,ubrałam szybko jasne rurki i szary ,rozpinany sweterek w czarne kropki.O ile rurki były zniszczone ,sweterek był w lepszym stanie . Należał do Harper.Trafiła tu rok temu.Jej rodzice pracowali w dużej firmie . Musieli polecieć do USA ,aby zachęcić potencjalnego klienta do wybrania ich usług . Niestety samolot wpadł w turbulencje .Nikt nie przeżył . Gdy tu przyjechała miała z sobą dosłownie wszystko - markowe ubrania , kosmetyki ,laptopa .Z tego co się dowiedziałam za dwa lata ,gdy będzie pełnoletnia przypadnie jej w spadku dawne mieszkanie i pieniądze ,które jej rodzice zaoszczędzili . A plotki mówiły ,że to całkiem niezła sumka. Harper była miła -od razu dostosowała się też do reguły ,,co moje to twoje``.W końcu w naszych szafach wszystkie rzeczy były wspólne .
Ruby ubrała szarą ,dużą bluzę i granatowe rurki . Kiedy Harper wstała było mi trochę głupio.Pomimo upływu czasu obydwie z Ruby miałyśmy na sobie jej rzeczy .
-miałam te spodnie na pierwszej randce-powiedziała do mojej przyjaciółki ze skręconą kostką -idziecie na śniadanie ?
-idziemy -odpowiedziałam za nią i skierowałam się w kierunku drzwi.Była już 7;15 .Za pięć minut druga i ostatnia tura śniadania .
-Ivy ,a co z Carmen ?-spytała się Ruby i pokazała palcem na śpiącą jeszcze Carmen .
Nie miałam ochoty jej budzić ,ale nie chciałam ,żeby ktoś zorientował się ,że coś jest nie tak .
Wyjęłam z szafy jakieś brązowe leginsy w niebieskie wzory i niebieski cardigan i rzuciłam na jej łóżko.
-Carmen , obudź się ! Znowu zaspałaś .-powiedziałam i nią potrząsnęłam .
-co ? czemu ,dopiero teraz mnie budzicie ?-powiedziała i szybko wyskoczyła z łóżka .
-Ivy wyjęła Ci jakieś ubrania z szafy.Ubieraj się a my poczekamy na dole -odpowiedziała Ruby i wyszłyśmy z pokoju.
Mam dzisiaj chyba szczęście . Harper poprosiła mnie i Ruby , żebyśmy usiadły z nią Olivią i Sophnie.
Przynajmniej zjem śniadanie w normalnej atmosferze .Bez dziewczyny ,która utrzymuje zbyt bliskie relacje z wychowawcą -pomyślałam . Jednak po chwili dopadły mnie wyrzuty sumienia. Carmen to moja przyjaciółka . Powinnam z nią porozmawiać .Zobaczyłam jak wchodzi ,spóźniona 5 minut .
Usiadła z 13-latkami . Były zachwycone jej obecnością .
Na śniadanie była jajecznica i kajzerki . Do picia czarna herbata lub sok pomarańczowy .
W szkole trzymam się z Harper , tak jakoś wyszło .Na geografii nauczyciel rozdaje sprawdziany .Dostaje z niego - 4,co przyjmuje z radością . Nie uczyłam się na niego.
Na WF gramy w piłkę nożną . Kapitanami są Indii i Charlie .Jednak osoby do nich są przydzielane na zasadzie ,,1, 2`` lub pani wybiera . Dziś drużyny zostają skompletowane za pomocą ,,1,2`` . Zasada ta oznacza to ,że nauczycielka wskazuje palcem na losowe osoby ,mówiąc ,,jeden ,dwa `` .Jeśli wskazywała na Ciebie ,gdy mówiła 1 -idziesz do drużyny numer 1 .Gdy wskazuje na Ciebie mówiąc dwa idziesz do drugiej .Proste .
U Indii jest Sarah , Blue,Sophnie i Carmen . U Charlie ja , Harper ,Sally i Olivia.Ruby ma zwolnienie na dość długi okres ,więc siedzi na ławce i obserwuje .
Gramy całą godzinę , bez przerw . Jednak na koniec lekcji jest remis. Jestem trochę zła . Chciałam wygrać z drużyną w której jest Sarah .Po lekcjach ,mamy czas wolny .Ruby i Carmen uczą się Biologii .
Ja biorę ,,zeszyt szumowin `` i idę do miejsca , niedaleko skrzydła maluchów . Mao kto tam przechodzi . To wąski korytarz z ciemno zieloną tapetą i ciemnymi panelami . Jest tam kilka drzwi - głównie do rupieciarni ,jakiś spiżarek .Koło drzwi do pomieszczenia z składem pościeli ,prześcieradeł i poduszek jest ciemno zielony fotel i mały regał na książki . Znajdują się tam głównie lektury i to dosyć stare ,więc nikt tu nie zagląda . Siadam na starym fotelu i otwieram ,,zeszyt szumowin``.




niedziela, 15 stycznia 2012

..

Był już wieczór .Większość dziewczyn poszła na świetlice , została tylko Blue ,która czytała książkę .Od czasu do czasu przywożono tu kilka książek z biblioteki.Zdarzało się to około raz na miesiąc , po 4 książki .Carmen i Ruby poszły z nadzieją ,że znajdą coś ciekawego,powinny niedługo wrócić.Miałam ochotę porozmawiać z nimi na temat odpadającej płytki w łazience. W końcu pod nią leżało to pudełko ,a jego zawartość zaczęła mnie ciekawić.
Spojrzałam na Blue ,która leżała na łóżku ,co jakiś czas zmieniając pozycje .Po pewnym czasie zobaczyła ,że się na nią patrze .
-chcesz przeczytać po mnie ?-spytała i pokazała mi książkę . Było to Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów 2 .
-yym...Jasne . Dzięki .-odpowiedziałam i zaczęłam robić lekcje .
Zrobiłam już matematykę i polski ,kiedy do pokoju weszły Carmen i Ruby .
Usiadłyśmy jak najdalej od Blue,żeby nic nie usłyszała i opowiedziałam im o różowym pudełku ,które znalazłam w łazience.
-to kiedy po nie idziemy ?-spytała Carmen .
-ja nie idę . Boli mnie ta noga -powiedziała Ruby i spojrzała się na nas smutno-przepraszam .-
-Trudno , my pójdziemy tak o 2 ;00 . A ty odpoczywaj-powiedziałam .
Nagle odezwała się Blue .
-hej , dziewczyny chyba zapomniałyśmy o kolacji . Jest już 19 ;31.
-o kurcze ,masz racje ! -powiedziała Carmen i pobiegła na dół . I tak wszystkie dobre stoliki są już zajęte,ale może uda się zająć coś znośnego.Kolacja zaczynała się o około 19;30.
Podtrzymując Ruby , żeby nie musiała za często stawać na bolącej nodze zeszłam po schodach .
Zauważyłam Carmen przy 5 osobowym stoliku .Zaprosiłyśmy do niego Blue , jednak wciąż brakowało jednej osoby .
Dosiadła się do nas Olivia,która przez cały czas rozmawiała z Ruby na temat książki Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów.Na kolacje nie było nic niezwykłego .Na każdym stole był chleb ,kajzerki,masło , wędlina,ser i nutella .Do picia herbata ,lub kakao. Zjadłam dwie kajzerki z nutellą , Ruby z serem i wędliną a Carmen zadowoliła się chlebem z samym masłem.
-Carmen?-spytałam.
-tak ?-
-nie jesteś głodna ?-
-szczerze mówiąc , to mam ochotę na więcej . Ale chce wrócić do dawnej sylwetki.-
-nie możesz się głodzić -wtrąciła się Ruby.
-nie głodzę się . Jem tylko,że trochę mniej .-odpowiedziała Carmen po czym nalała sobie herbaty .
Dopiłam kakao i poszłyśmy do naszego pokoju . Postanowiłyśmy wziąć od razu prysznic , bo potem będą kolejki.Była 20;30 - niby wcześnie ,ale zanim wszystkie trzy weźmiemy prysznic trochę to zajmie .
A więc poszłyśmy z piżamami do toalety .Jest tu dwadzieścia prysznicy ,a dziewczyn przydzielonych tutaj ;32 .W pokoju 13 - 8 dziewczyn po 13-14 lat . Czternastka to my -14 dziewczyn po 16 -15 lat . Piętnastka to Sarah i trzy dziewczyny .Pokój 16 to cztery starsze dziewczyny w wieku 17 lat .
W łazience są trzy trzynastolatki ;Jessica , Rose i Sam .Ci młodsi ,zawsze chodzą wcześniej się myć . Muszę umyć włosy .Jak zwykle jest tu tylko tani szampon o zapachu rumianku . Myje włosy ,a potem próbuje je rozczesać przed lustrem . Po chwili dołączają do mnie Ruby i Carmen .
-wrócimy tu niedługo-mówię na ucho tej drugiej .
Jest 21 , więc łazienka powoli się zapełnia młodszymi.W tym skrzydle domu dziecka mieszkają osoby od 13 lat . W drugim skrzydle -maluchy .
Ruby idzie do pokoju odrabiać lekcje ,a my z Carmen na świetlice . Są tam piłkarzyki ,stary telewizor z trzema stacjami i już trochę zniszczone gry planszowe ; eurobuiznes , zgadnij kto to itd.Gramy w piłarzyki ,bo jest tyle osób co na dwie drużyny .Ja , Carmen, Indi , Olivia przeciwko Blue ,Sophnie ,Harper i Rose z pokoju 13 .
Gramy do 22-wtedy mamy być w łóżkach i zachować ciszę .
Zasypiam ,zastanawiając się co jest w różowym pudełku pod płytką.

środa, 11 stycznia 2012

...

Po dwóch godzinach postanowiłam zrobić sobie przerwę .Była już 7 rano ,więc mogłam wyjść z pokoju bez obaw ,że wychowawca odprowadzi mnie tam odprowadzi z powrotem.Postanowiłam trochę tu przewietrzyć . Otworzyłam okno i wychyliłam głowę .Na chodniku , oddzielonym od murów domu dziecka małym ogródkiem z krzewami kwiatów szła starsza pani z pekińczykiem i jakiś młody chłopak z dziewczyną .
Jak zwykle gdy patrzyłam na innych ludzi robiło mi się trochę smutno ,że mają lepsze życie ode mnie . To trochę przykre , ale da się przyzwyczaić. Nagle obok mnie stanęła Olivia ;
-mogłabyś zamknąć to okno ?-spytała-trochę tu zimno.
W odpowiedzi zrobiłam to o co prosiła . Tak już tu jest - nie przeżyjesz jeśli nie pójdziesz na kompromis .Niektóre dziewczyny zaczęły już wstawać z łóżek a Blue i Harper poszły do łazienki .
Obudziłam Ruby i Carmen .Najlepsze stoliki w stołówce trzeba zajmować dosyć wcześnie . Najbardziej pożądanymi miejscami były dwa stoliki trzy osobowe.Ewentualnie czteroosobowy koło okna.Ruby ubrała jasne jeansy i beżowy sweterek a Carmen ciemne rurki ,czerwony sweterek i bandankę tego samego koloru.Praktycznie wszystkie te rzeczy były z prywatnych sklepów ,którym nie sprzedawał się towar.
Wyszłyśmy z pokoju i skierowałyśmy się w kierunku schodów . Z pokoju obok wyszła ,,złowieszcza trójka `` z Sarah na czele.O ile ja ich nienawidziłam , Ruby nie dawała sobie rady nawet w wymianie złośliwości .Ledwie zdążyłam mrugnąć moja współlokatorka już zbiegła po schodach .
Królowa pokoju 15 obrzuciła mnie złośliwym wzrokiem i zaśmiała się .
-kogo ja tu widzę ? Ivy Wright -podobno znowu miałaś nocną wycieczkę do toalety.Biedny wychowawca musiał Cię odprowadzać.
-byłam czy nie byłam - to moja sprawa-odparłam i zeszłam po schodach . Jadalnia była pomalowanym na zielono biało pomieszczeniem z stolikami na 3 , 4 ,5 i 7 osób .
Siedmioosobowe stoliki były najgorsze nie można było tam liczyć na prywatne rozmowy .
Kiedy weszłyśmy tam z Carmen z ulgą zauważyłam ,że zajęła trzy osobowy stolik ,a przy drugiej trójce siedzą Olivia ,Sophnie i Harper.Przynajmniej banda z pokoju 15 nie będzie siedziała obok.
Kiedy wszyscy zajęli miejsca do pomieszczenia weszła wychowawczyni.
-Dziś jak wiecie przyjeżdżają potencjalni rodzice . Szukają dziecka od 10 do 14 lat .Wszyscy w tym przedziale wiekowym mają dzisiaj zostać w pokojach o godzinie 18 .Smacznego-powiedziała i zajęła wolne miejsce przy stoliku.
-jesteś zawiedziona Ivy ?-spytała mnie Ruby i dosypała płatków do mleka .
-trochę . Ale to nic - w końcu mam was -powiedziałam i się uśmiechnęłam.
Po części to była,prawda ,ale w końcu każdy powinien mieć swoje miejsce na ziemi.A moim miejscem na pewno nie był dom dziecka numer 2 w Krakowie.