Jak zwykle gdy patrzyłam na innych ludzi robiło mi się trochę smutno ,że mają lepsze życie ode mnie . To trochę przykre , ale da się przyzwyczaić. Nagle obok mnie stanęła Olivia ;
-mogłabyś zamknąć to okno ?-spytała-trochę tu zimno.
W odpowiedzi zrobiłam to o co prosiła . Tak już tu jest - nie przeżyjesz jeśli nie pójdziesz na kompromis .Niektóre dziewczyny zaczęły już wstawać z łóżek a Blue i Harper poszły do łazienki .
Obudziłam Ruby i Carmen .Najlepsze stoliki w stołówce trzeba zajmować dosyć wcześnie . Najbardziej pożądanymi miejscami były dwa stoliki trzy osobowe.Ewentualnie czteroosobowy koło okna.Ruby ubrała jasne jeansy i beżowy sweterek a Carmen ciemne rurki ,czerwony sweterek i bandankę tego samego koloru.Praktycznie wszystkie te rzeczy były z prywatnych sklepów ,którym nie sprzedawał się towar.
Wyszłyśmy z pokoju i skierowałyśmy się w kierunku schodów . Z pokoju obok wyszła ,,złowieszcza trójka `` z Sarah na czele.O ile ja ich nienawidziłam , Ruby nie dawała sobie rady nawet w wymianie złośliwości .Ledwie zdążyłam mrugnąć moja współlokatorka już zbiegła po schodach .
Królowa pokoju 15 obrzuciła mnie złośliwym wzrokiem i zaśmiała się .
-kogo ja tu widzę ? Ivy Wright -podobno znowu miałaś nocną wycieczkę do toalety.Biedny wychowawca musiał Cię odprowadzać.
-byłam czy nie byłam - to moja sprawa-odparłam i zeszłam po schodach . Jadalnia była pomalowanym na zielono biało pomieszczeniem z stolikami na 3 , 4 ,5 i 7 osób .
Siedmioosobowe stoliki były najgorsze nie można było tam liczyć na prywatne rozmowy .
Kiedy weszłyśmy tam z Carmen z ulgą zauważyłam ,że zajęła trzy osobowy stolik ,a przy drugiej trójce siedzą Olivia ,Sophnie i Harper.Przynajmniej banda z pokoju 15 nie będzie siedziała obok.
Kiedy wszyscy zajęli miejsca do pomieszczenia weszła wychowawczyni.
-Dziś jak wiecie przyjeżdżają potencjalni rodzice . Szukają dziecka od 10 do 14 lat .Wszyscy w tym przedziale wiekowym mają dzisiaj zostać w pokojach o godzinie 18 .Smacznego-powiedziała i zajęła wolne miejsce przy stoliku.
-jesteś zawiedziona Ivy ?-spytała mnie Ruby i dosypała płatków do mleka .
-trochę . Ale to nic - w końcu mam was -powiedziałam i się uśmiechnęłam.
Po części to była,prawda ,ale w końcu każdy powinien mieć swoje miejsce na ziemi.A moim miejscem na pewno nie był dom dziecka numer 2 w Krakowie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz