Kilkanaście minut po tym jak wychowawca mnie odprowadził obudziła się Carmen. Była niska i gruba. Za to bardzo ładna. Miała długie brązowe kręcone włosy, które zawsze zasłaniały błyszczące czarne oczy i ciemną cerę. Mimo to, że jej figura nie była najlepsza była super wygimnastykowana. Umiała zrobić wszystko, niestety dom dziecka tłumił jej umiejętności. Przestała ćwiczyć i nabrała wagi. Zawsze była pozytywnie nastawiona na świat. Dla wszystkich była miła. Na początku nawet starała się zaprzyjaźnić z Sarah, Sally i Charlie, ale nie udało się. Było gorzej. Była pośmiewiskiem. Gdy tu trafiła była szczupła. Ale tutaj nie miała możliwości. Przez jakiś czas miała depresje. Na szczęście teraz nią wszystko dobrze.
-Byłaś w łazience?-Spytała zaciekawiona.
-Byłam, ale wychowawca mnie zgarnął...-
Sarah i jej dziewczyny miały pokój nr.13 tuż obok naszego. Wspólna łazienka. Chodziły pogłoski, że mają w toalecie jakąś półkę, w której trzymają najważniejsze rzeczy. Umawiałyśmy się, że jeśli któraś się obudzi w nocy idzie poszukać półki. Jednak nie udało nam się jej znaleźć, ponieważ zawsze jakis wychowawca nas zgarnie.
-Cholera.-
-Carmen, po co nam znaleźć tą półkę, o ile istnieje?-
-Tam są rzeczy, które mogą się nam przydać.-
-Na przykład co? Pamiętnik Sarah? Szczęśliwa szczotka? Batony dietetyczne?-
-Nie. To jest coś innego i istnienie tej półki jest potwierdzone. -
-Przez kogo?-
-Przez Mex.-Dziewczyna, która tutaj rządziła. Wyszła stąd rok temu. I z tego co wiem dobrze jej się wiedzie. Potrafiła przechytrzyć każdego.
-To czemu Mex nie powiedziała gdzie ona jest?-
-Bo sama ją zrobiła. Powiedziała, że osoba, która ją odnajdzie może ją sobie zachować.-
-I?-
-I co. Nawet jeśli to będzie pamiętnik Sarah dowiemy się skąd się tu wzięła. Nie pomyślałaś o tym?-
-A po co nam wiedzieć skąd się tu wzięła?-
-Szantaż Mają w pokoju jedną dziewczynę, która podrabia klucze. Kasuje akta. I załatwia sporo rzeczy.-
-Jakich rzeczy?-
-Normalne żarcie.-
-Carmen nie sądzisz, że trochę przesadzasz?-
-Nie.-
-Dobra. To jak już będziemy wiedziały skąd się wzięła to pójdziemy do niej i co jej powiemy?-
-Że jeśli nie odda nam tej dziewczyny my rozpowiemy jej tajemnicę.-
-Dobra wiesz co Carmen? Ja idę się ubrać.-
-Ale jeszcze nie ma nawet 4 rano!-
-Wiem nie przepadam za snem. Może się pouczę.-
-Pouczysz?-
-Tak. Jutro przyjeżdżają ludzie. Chcą poznać kilka osób. Szukają córki.-
-I ty się dziewczyno łudzisz?-
-Tak. -
-Dobra, ja idę spać.-
Podeszłam do jednej z dwóch szaf i się ubrałam. Jeansowe rurki, czerwona duża bluza i jakieś trampki tego samego koloru. Z moimi włosami nie dało się zrobić nic oprócz spięcia w małego kucyka i to właśnie zrobiłam. Pierwsza tura śniadania była o 7. A więc czeka mnie trzy godzinny maraton z biologią, chemią i fizyką.
-Byłaś w łazience?-Spytała zaciekawiona.
-Byłam, ale wychowawca mnie zgarnął...-
Sarah i jej dziewczyny miały pokój nr.13 tuż obok naszego. Wspólna łazienka. Chodziły pogłoski, że mają w toalecie jakąś półkę, w której trzymają najważniejsze rzeczy. Umawiałyśmy się, że jeśli któraś się obudzi w nocy idzie poszukać półki. Jednak nie udało nam się jej znaleźć, ponieważ zawsze jakis wychowawca nas zgarnie.
-Cholera.-
-Carmen, po co nam znaleźć tą półkę, o ile istnieje?-
-Tam są rzeczy, które mogą się nam przydać.-
-Na przykład co? Pamiętnik Sarah? Szczęśliwa szczotka? Batony dietetyczne?-
-Nie. To jest coś innego i istnienie tej półki jest potwierdzone. -
-Przez kogo?-
-Przez Mex.-Dziewczyna, która tutaj rządziła. Wyszła stąd rok temu. I z tego co wiem dobrze jej się wiedzie. Potrafiła przechytrzyć każdego.
-To czemu Mex nie powiedziała gdzie ona jest?-
-Bo sama ją zrobiła. Powiedziała, że osoba, która ją odnajdzie może ją sobie zachować.-
-I?-
-I co. Nawet jeśli to będzie pamiętnik Sarah dowiemy się skąd się tu wzięła. Nie pomyślałaś o tym?-
-A po co nam wiedzieć skąd się tu wzięła?-
-Szantaż Mają w pokoju jedną dziewczynę, która podrabia klucze. Kasuje akta. I załatwia sporo rzeczy.-
-Jakich rzeczy?-
-Normalne żarcie.-
-Carmen nie sądzisz, że trochę przesadzasz?-
-Nie.-
-Dobra. To jak już będziemy wiedziały skąd się wzięła to pójdziemy do niej i co jej powiemy?-
-Że jeśli nie odda nam tej dziewczyny my rozpowiemy jej tajemnicę.-
-Dobra wiesz co Carmen? Ja idę się ubrać.-
-Ale jeszcze nie ma nawet 4 rano!-
-Wiem nie przepadam za snem. Może się pouczę.-
-Pouczysz?-
-Tak. Jutro przyjeżdżają ludzie. Chcą poznać kilka osób. Szukają córki.-
-I ty się dziewczyno łudzisz?-
-Tak. -
-Dobra, ja idę spać.-
Podeszłam do jednej z dwóch szaf i się ubrałam. Jeansowe rurki, czerwona duża bluza i jakieś trampki tego samego koloru. Z moimi włosami nie dało się zrobić nic oprócz spięcia w małego kucyka i to właśnie zrobiłam. Pierwsza tura śniadania była o 7. A więc czeka mnie trzy godzinny maraton z biologią, chemią i fizyką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz