czwartek, 26 stycznia 2012

czemu nie ja..?

Strona 22. Zdjęcie Carmen obściskującej się z Richardem. Podpis; "Wykorzystamy to przeciwko tobie suko!"
Strona 38. Zdjęcie Ruby popalającej trawę. Podpis; "Dzięki za towar, dziwko!"
Te dwie strony wyrwałam i włożyłam do kieszeni. Pozostałość zeszytu schowałam. O dziwo nie znalazłam tam nic o mnie. Wracam do pokoju biorę Ruby i Carmen za rękę i biorę je na dziedziniec w miejsce gdzie nikt nas nie będzie słyszał i mówię od razu.
-Myślałam, że się przyjaźnimy. Czemu macie skrety.-
-Jakie sekrety.-
-Zacznę może od ciebie Ruby.-Powiedziałam wyjmując kartkę z kieszeni i pokazxując ją dziewczyną.-Handlujesz trawą! I nie tylko, ty też ją popalasz! Myślałaś, że sie nie dowiemy?-
-Ale, Carmen, Ivy. To było dawno.-
-Zdejmuj bandaż.-
-Co proszę?-
-Zdejmuj.-Ruby nie chciała tego zrobić, ale w końcu mi się udało. Wypadła szminka. W środku był biały proszek.-Było dawno, hm? I na dodatek sprzedałaś to tym dziewczynom? Jestem zawiedziona.-
-Pozbędę się tego na waszych oczach.-
-No ja myślę, ale teraz przejdźmy do Carmen.-Wyjęłam kolejną kartkę z kieszeni.-Romans z wychowawcą? Serio? Nic nam nie mówiłaś. I to jeszcze z Richardem? Gościem, który pracuje tu tylko by popatrzyć sobie na tyłki.-
-Ja go kocham! I on mnie też. Podobam mu się tka jaka jestem.-
-Czyli bez ubrania?-
-Nie. To znaczy. Chodzi o to, że akceptuje mój wygląd.-
-Wykorzystuje cię. No bo kto normalny chciałby się przespać z takim cielskiem!-Przegięłam. Carmen się rozpłakał i uciekła.
-Dowaliłaś Ivy. Jakie ty masz sekrety, hm?-
-Nie było o mnie Ruby.-
-Na prawdę?-
-Tak.-
-Wiesz jak dużą krzywdę wyrządziłaś Carmen, masz zamiar to naprawić?-
-No..-
-To biegnij za nią idiotko!-Nie zastanawiałam się nad głębszym znaczeniem tych słów tylko za nią pobiegłam. Znalazłam ją w łazience u siadłam obok i przytuliłam.
-Przepraszam Carmen. Nie chciałam ci mówić takich podłych rzeczy.-
-Ale ty masz rację.-Powiedziała i przytuliła mnie prawie tak mocno, że nie mogłam oddychać. Potem wyszła z łazienki do Ruby, a ja zostałam i ptrzyłam się w lustro, aż moje rozważania przerwała wściekła Sarah wchodząc do łazienki.
-Oddaj mi to pudło!-
-Pamiętasz zasady. Ten kto znajduje ten ma kryjówkę i zawartość.-
-Zeszyt szumowin sobie zatrzymaj. Oddaj pomarańczową teczkę.-
-Przeczytałam ją.-
-Czyli wszyscy wiedzą.-Mówimy głosem, a łzy zaczęły jej się lać po policzkach.
-Nie, spokojnie. Nie mówiłam nikomu. Oddam ci ją obiecuję.-
-Co chcesz w zamian?-
-Nic. Rozumiem, że to dla ciebie ważne. Nie będę podła.-Powiedziałam i wyszłam z łazienki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz