Siedziałam w pokoju i patrzyłam na biedną Carmen schowaną pod kocem. A potem na Ruby, która ciągle gdzieś dzwoniła. Nie chciałam więcej patrzeć na ich udrękę. Muiałam coś zrobić i miałam możliwości. Wyszłam z pokoju i pobiegłam pod drzwi Sarah. Zapukałam aż za głośno pukam. Nagle otwiera Charlie.
-Wywłok nie wpuszczamy.-
-Wydaje mi się, że jednak mnie wpuścisz.-Powiedziałam i otworzyłam dzrwi po czym weszłam. Tak jak chciałam. W pokoju oprócz mnie i Charlie była jeszcze Sally i Sarah.-Porozmawiamy sobie.-Powiedziałam i usiadłam na leżaku.-Mam dosyć tego, że nękacie Ruby. Oddawać zdjęcia.-
-Jakie zdjęcia, pogięło cię?-Powiedziała Sally, ale Sarah jej przerwała.
-Oddaj jej zdjęcia Ruby, Sally. Wszystkie jakie mamy. Coś jeszcze Ivy?-
-Tak. Lepiej mi nie wchodźcie w drogę i nie róbcie krzywdy moim bliskim jasne?-
-Dobra to tyle.-Miałam odpowiedzieć, że tak. Ale wtedy zobaczyłam śliczne kolczyki suwaki w uszach Charlie.
-Chce te kolczyki.-
-Co? Nie! Były drogie!-Protestowała posiadaczka, ale Sarah się odezwała.
-Oddaj jej kolczyki.-Po czym Charlie je posłusznie zdjęła i wręczyła mi. Wyszłam z pokoju. Zachowałam się jak dziwka, ale to jest dżungla. A słabi sobie nie radzą. Weszłam do mojegopokoju i podeszłam do Ruby. wręczyłam jej plik zdjęć.
-Najlepiej go spal, albo spuść w kiblu.-
-Ivy, skąd to masz?-
-Znikąd. Podpierniczyłam Sarah.-
-Jesteś najlepsza!-Powiedziała i przytuliła mnie. Potem podeszłam do nadal zawiniętej w koc Carmen i zaczęłam z nią rozmawiać tak aby nikt nie usłyszał.
-Przeszkadza ci to, że jesteś gruba?-
-Nie.-
-Więc dlaczego się odchudzasz?-
-Bo on mi kazał.-
-Wytrzymasz. Daj sobie z nim spokój.-
-Nie.-
-Dlaczego?-
-Bo on ma kumpla detektywa i ten znalazł mojego brata. Nawet nie wiedziałam, że go mam. Ma na imię Cody.-
-O kochana. Masz.-Powiedziałam i wręczyłam jej kolczyki. Potem wyszłam z pokoju i poszłam do łazienki, aby się załatwić. Gdy wychodziłam spotkałam Sarah, która od razu na mnie naskoczyła.
-Co ty odpieprzasz?-Spytała.
-Biorę to co do mnie należy. Nie pasuję coś?-
-Była umowa!-
-Cóż plany się zmieniły, a role odwróciły. Do zobaczenia Sarah.-Powiedziałam i wyszłam.
-Wywłok nie wpuszczamy.-
-Wydaje mi się, że jednak mnie wpuścisz.-Powiedziałam i otworzyłam dzrwi po czym weszłam. Tak jak chciałam. W pokoju oprócz mnie i Charlie była jeszcze Sally i Sarah.-Porozmawiamy sobie.-Powiedziałam i usiadłam na leżaku.-Mam dosyć tego, że nękacie Ruby. Oddawać zdjęcia.-
-Jakie zdjęcia, pogięło cię?-Powiedziała Sally, ale Sarah jej przerwała.
-Oddaj jej zdjęcia Ruby, Sally. Wszystkie jakie mamy. Coś jeszcze Ivy?-
-Tak. Lepiej mi nie wchodźcie w drogę i nie róbcie krzywdy moim bliskim jasne?-
-Dobra to tyle.-Miałam odpowiedzieć, że tak. Ale wtedy zobaczyłam śliczne kolczyki suwaki w uszach Charlie.
-Chce te kolczyki.-
-Co? Nie! Były drogie!-Protestowała posiadaczka, ale Sarah się odezwała.
-Oddaj jej kolczyki.-Po czym Charlie je posłusznie zdjęła i wręczyła mi. Wyszłam z pokoju. Zachowałam się jak dziwka, ale to jest dżungla. A słabi sobie nie radzą. Weszłam do mojegopokoju i podeszłam do Ruby. wręczyłam jej plik zdjęć.
-Najlepiej go spal, albo spuść w kiblu.-
-Ivy, skąd to masz?-
-Znikąd. Podpierniczyłam Sarah.-
-Jesteś najlepsza!-Powiedziała i przytuliła mnie. Potem podeszłam do nadal zawiniętej w koc Carmen i zaczęłam z nią rozmawiać tak aby nikt nie usłyszał.
-Przeszkadza ci to, że jesteś gruba?-
-Nie.-
-Więc dlaczego się odchudzasz?-
-Bo on mi kazał.-
-Wytrzymasz. Daj sobie z nim spokój.-
-Nie.-
-Dlaczego?-
-Bo on ma kumpla detektywa i ten znalazł mojego brata. Nawet nie wiedziałam, że go mam. Ma na imię Cody.-
-O kochana. Masz.-Powiedziałam i wręczyłam jej kolczyki. Potem wyszłam z pokoju i poszłam do łazienki, aby się załatwić. Gdy wychodziłam spotkałam Sarah, która od razu na mnie naskoczyła.
-Co ty odpieprzasz?-Spytała.
-Biorę to co do mnie należy. Nie pasuję coś?-
-Była umowa!-
-Cóż plany się zmieniły, a role odwróciły. Do zobaczenia Sarah.-Powiedziałam i wyszłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz