piątek, 13 stycznia 2012

...

Gdy wróciłam dziewczyny już szykowały się na zajęcia sportowe, co ja także robiłam. Wszystkie miały takie same stroje. Granatowe krótkie spodenki oraz białe bluzki z uśmieszkiem i podpisem "Dom dziecka w Krakowie nr.2". Włosy spięłam w kucyka. Tylko to mogłam zrobić z moich włosów. Założyłam białe podkolanówki z dwoma czarnymi paskami na samej górze. I czarne tenisówki. Gdy wyszłam z pokoju pobiegłam do dużej sali. Wszystkie dziewczyny z mojego rocznika miały zajęcia o tej samej porze.
-Dziś pogramy w koszykówkę. Ale najpierw niech każda zrobi sobie 5-minutową rozgrzewkę.-Powiedziała wychowawczyni i wyszła z sali. Poszłam pod drabinki i zaczęłam robić kilka brzuszków. Nie byłam jak inne dziewczyny, które udawały, że ćwiczą. Ja dbałam o figurę bo nie chciałam skończyć jak Carmen. Potem zaczęłam się rozciągać. Nagle podeszła do mnie Sarah.
-Hej, świrusko!-
-Ja mam imię.-
-Okey Ivy dziwko. Nikomu nie mówimy o zdarzeniu w kiblu.-
-Dlaczego?-
-Bo mnie to upokorzy.-
-Wal się. Ja się tego nie wstydzę. Jak będę chciała powiem o tym komu chcę. Na przykład Carmen i Ruby. Trochę się z ciebie pośmieją.-
Miałam jej dość. Po tym jak to wypowiedziałam odeszła. Za to drzwiami frontowymi weszła wychowawczyni. Miałam wybierać. U mnie była Ruby, Sally i Blue. Za dwie minuty miałyśmy grać przeciwko Sarah, Charlie, Indi i Carmen. Moja mała biedna Carmen. Z tymi paskudami.
Wygrywałyśmy podczas gdy Sarah zaczęła totalnie faulować. Przez nią Ruby skręciła kostkę. Po lekcji podeszła do mnie wychowawczyni i powiedziała żebym dołączyła na treningi koszykówki. Potem będę jeździła na zawody. Nie przepadałam za koszykówką, ale zawsze to jakaś szansa. Skoro jestem w tym dobra to czemu nie? Spróbuję!
Po zajęciach poszłam do łazienki żeby się umyć i zobaczyłam Sarah. Nie mogłam się powstrzymać. Popchnęłam ją.
-Co robisz dziwaczko?-Krzyknęła po czym dała mi z liścia. Przesadziła. Łatwo wywnioskować, że przerodziło się to w bójkę na śliskiej podłodze. Przewróciła się i pociągnęła mnie za sobą. Upadek bolał, ale nie mogłam pozwolić jej żeby wygrała. Nigdy w życiu. Nie trwało to długo. Myślałam, że ktoś wezwał wychowawcę, ale nie. Kilka dziewczyn nas rozdzieliło i odezwała się jakaś duża z tłumu.
-Przestańcie. Jeśli nie chcecie mieć przejebane to dajcie spokój.-
Potem poszłam pod prysznic i wróciłam do pokoju. Nagle odezwała się Carmen.
-Przegapiłaś obiad.-
-Co? Brałam prysznic. Cholerka jestem głodna.-
-Spoko wzięłyśmy ci. Leży na stole.-Powiedziała Ruby z owiniętą bandażem nogą. Nie chce nic mówić, ale nasz dom dziecka był jednym z bogatszych. Bylo tu o wiele bardziej swobodnie. Zaczęłam jeść ziemniaki i kurczaka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz