poniedziałek, 9 stycznia 2012

...

Mam na imię Ivy, Ivy Wright. Przyszłam na ten jakże paskudny świat 20 sierpnia 1996 roku. Od chwili moich narodzin go nienawidziłam. Ojca nie znałam. Matka jest alkoholiczką. W wieku 6 lat trafiłam do domu dziecka nr.2 w Krakowie. Te pierwsze 6 lat mojego życia to najgorsze chwile jakie można przeżyć. Najgorsza była nie pewność i kłamstwo. Nie pewność gdy mama mówiła, że wróci, ale zazwyczaj nie wracała. Kłamstwo gdy mówiła patrząc mi w oczy, że nie piła. Mam kilka przyjaciółek, ale są też osoby, których nienawidzę. Najbliższe są mi Ruby i Carmen. Ruby trafiła tu po wypadku jej rodziców nawet nie zna swojego nazwiska. Ojciec Carmen ją bił, a matka nie żyła.
Są też dziewczyny, które zachowują się okropnie. Na czele ich małej grupki stoi Sarah. Dwie, które jej usługują to Sally i Charlie. Te dwie małe kwoki to siostry bliźniaczki. Zostały tu podrzucone jako noworodki. Natomiast Sarah.... Nikt nie wie jak tu trafiła. Cóż tak wygląda moje życie.


Wstaję z piętrowego łóżka, jest w tym pokoju takich 7. Mamy brzydkie żółte ściany i 6 szaf na 14 osób. Właściwie to 13 niedługo dojdzie do nas nowa, bo jedno łóżko wczoraj się zwolniło. Mamy dwa biurka choć korzystamy z nich w celu zrobienia makijażu. Niektóre dziewczyny się stąd wymykają kradną i kupują różne rzeczy po czym wracają. Pozwalają nam nie raz wychodzić, ale tylko z opiekunem. Boją się, że uciekniemy. Nasz pokój jest bardzo przyjazny. Nasze motto brzmi "Co moje to twoje". Wszystko jest wspólne. A jeśli ktoś nie idzie na ten układ dostaje łóżko w kącie i jest wyrzutkiem. (Tak jest mniej więcej w pokoju nr.14). Wchodzę do łazienki przydzielonej pokojom nr.13, 14, 15, 16. Jest tu 20 pryszniców, kilka umywalek i muszel          
 klozetowych. Zaglądam w trochę poobijane lustro i oto co widzę. Mam krótkie kruczo-czarne włosy, zadziorny nos, małe usta i głębokie zielone oczy. Dzięki pensecie, którą Carmen ukradła na targu moje brwi jakoś wyglądają. Do łazienki wchodzi wychowawca i sprawdza czy wszystko w porządku bo jest 3 nad ranem. Odprowadza mnie do pokoju by mieć pewność, że nie ucieknę i zamyka drzwi na klucz.

1 komentarz: